Ranking amortyzatorów samochodowych 2026
Wybór najlepszych amortyzatorów to złożona kwestia. Z jednej strony części zamienne o parametrach możliwie bliskich oryginalnym zapewnią również pierwotną charakterystykę pracy zawieszenia. Z drugiej strony amortyzatory z palety zamienników o innej kompresji i sile tłumienia powrotu mogą w niektórych przypadkach sprawdzić się lepiej. Żeby to zbadać, Dawid z naszego kanału youtube, wraz ze znanym youtuberem Coobciem oraz ekspertem Piotrem przygotował test amortyzatorów do popularnych samochodów grupy VAG – m.in. Audi, Skoda czy Volkswagen. Przygotowany ranking modeli pozwoli wskazać optymalny wybór.
Testom poddano 10 modeli amortyzatorów w cenach od 69 do 503 zł, które można wykorzystać w autach opartych na płycie MBQ – np. Audi A3 8P czy VW Golf VII. Ocenę pracy amortyzatorów umożliwiło wykonanie testu z użyciem profesjonalnej hamowni do amortyzatorów. Uzyskane wykresy porównano z wykresem amortyzatora referencyjnego – elementu oryginalnie zamontowanego w aucie, który został wymontowany przy przebiegu około 17 tys. km.
Różnice widoczne na wykresach pozwoliły ocenić zachowanie i skuteczność poszczególnych amortyzatorów oraz pozwoliły opisać Piotrowi odczucia z jazdy, jakie można uzyskać na różnych modelach. Werdykt eksperta pozwolił wskazać zwycięzców rankingu – amortyzator najbardziej zbliżony do oryginału oraz model będący szczególnie korzystnym wyborem. Określono też, które amortyzatory można rozważyć m.in. do poprawy prowadzenia lub obniżenia zawieszenia.
Kamoka – najtańszy model
Wykres uzyskany z testu pierwszego, najtańszego modelu w zestawieniu pokazał, że oryginalny podzespół będzie od niego lepszy przy większych przełomach, jak np. progi przy wjeździe na most. Jednak ekspert wskazał, że Kamoka powinna lepiej wybierać drobne nierówności – wg. Piotra wykres oryginalnego amortyzatora „troszkę zamula na wolnym powrocie”, jak zwykło się mawiać w branży.
Maxgear – szczególnie korzystny wybór
Cena drugiego testowanego amortyzatora wyniosła niewiele więcej niż model Kamoka. Maxgear zaprezentował jednak znacznie więcej kompresji oraz tłumienia powrotu, dzięki czemu zapewnia wyższą pewność prowadzenia. Okazał się też lepiej wykonany, co było widać, chociażby po sposobie osadzenia tulei gumowej.
Denckermann – również korzystny wynik
Następnie przetestowano amortyzator Denckermann, który był o złotówkę droższy. Już na początku testu Dawid z Coobciem zwrócili uwagę, że jest on łudząco podobny do Maxgeara. Test na hamowni potwierdził ich przypuszczenia – różnica kompresji na wykresach wyniosła mniej niż 0,5%.
Herth+Buss Jakoparts – mniej kompresji i więcej tłumienia
W przypadku amortyzatora marki Herth+Buss Jakoparts również uzyskano wynik wskazujący na podobną charakterystykę co w dwóch poprzednich. Różnica była jednak bardziej widoczna – nie tylko w cenie. Mniej kompresji, ale też więcej tłumienia nie zmieniły jednak zdania eksperta, który wciąż wskazywał na amortyzatory Maxgear jako szczególnie korzystne.
Monroe – niespodziewane parametry pracy
Na wykresie amortyzatora Monroe, w początkowej fazie pracy, widoczne były zakłócenia – widać było, że buduje on tłumienie, które jednak się rozjeżdża. W efekcie pracował on nierówno i niestabilnie – przy tej samej prędkości zachowywał się za każdym razem w inny sposób.
Meyle – dopasowane do twardszych sprężyn
Model marki Meyle uzyskał na wykresie dużo więcej kompresji niż amortyzator seryjny i okazał się szczególnie twardy. Bardzo wysoki parametr tłumienia powrotu osiągający prawie 1900N testerzy określili natomiast jako przepaść w porównaniu z oryginałem. Przy stosunku kompresji do tłumienia 1:2 powinien chętniej pracować z twardszymi sprężynami i pozwolić na bardziej dynamiczne prowadzenie.
KYB – więcej kompresji w wyższym zakresie
Amortyzator od KYB zapewnia więcej kompresji niż amortyzator oryginalny, ale w wyższym zakresie, przez co odczucia podczas np. hamowania będą podobne jak w seryjnych amortyzatorach. Zapas kompresji będzie odczuwalny dopiero przy mocniejszych obciążeniach podbijających całym samochodem. Mimio to wykres pokazuje, że amortyzator KYB polubi twardsze sprężyny.
Bilstein B4 – najbliższy oryginałowi
Ten model uzyskał wykres najbardziej zbliżony do oryginalnego amortyzatora. Bilstein B4 ma odrobineczkę więcej kompresji. Tłumienie powrotu też jest nieco wyższe na początku, przy około 150 mm skoku amortyzatora, choć różnica w tłumieniu też jest minimalna.
Sachs – wykres odpowiadający amortyzatorom Meyle
Pomiar testowy amortyzatora Sachs pokazał wyniki w zasadzie identyczne jak w przypadku modelu marki Meyle. W efekcie ekspert wskazał, że w odczuciach z użytkowania będzie to taki sam amortyzator. Podkreślił też, że jest szansa na to, że ich bebechy są identyczne.
Bilstein B6 – najdroższy amortyzator
Najdroższy w rankingu amortyzator to Bilstein B6, który jako jedyny wykorzystuje tłok, tłoczysko oraz separator ulokowane tak, aby uzyskać pełną separację oleju od azotu. Ma wyraźnie więcej kompresji i tłumienia niż w oryginale oraz widać wysoką klasę jego jakości.
Testerzy jednogłośnie wskazali, że najlepszym wyborem do codziennej jazdy jest Bilstein B4, gdyż w tym przypadku zapewnia najbardziej zbliżoną charakterystykę pracy do oryginalnego amortyzatora. Warto na niego postawić, gdy mamy w miarę nowy samochód z oryginalnymi sprężynami, ale z jakiegoś powodu potrzebujemy nowych amortyzatorów.
W rankingu należy wyróżnić amortyzator Maxgear, który zdaniem Piotra „zmiażdżył system” w zakresie cena/jakość. Pozostawiając seryjne sprężyny, Bilstein B4 nie ma sobie równych wśród zamienników, ale Maxgear też może okazać się niezły. Seryjna sprężyna nie rozprostuje go jednak tak szybko jak dopasowana z kompletu. Będzie za to nieco bardziej sztywny i dynamiczny – podobnie jak model Denckermann, który był o złotówke droższy i miał niemal identyczne wykresy.
W podsumowaniu testu wskazano też, w jakich przypadkach mogą sprawdzić się pozostałe amortyzatory ujęte w teście. Najdroższy testowany amortyzator, czyli Bilstein B6 będzie koniecznie wymagał nowych sprężyn. To opcja dla tych, którzy chcą wykonać upgrade zawieszenia na klasę wyczynową, ale bez montażu gwintu i zawieszenia regulowanego.
Amortyzatory KYB również zdradzają swoim wykresem, że mogą dać przyjemne efekty z prowadzenia, jeżeli uwzględnimy zmianę sprężyny. Nie jest to jednak aż tak wysoka klasa, jak Bilstein B6. Charakterystyka pracy amortyzatorów KYB wskazuje na skuteczne tłumienie, ale też „nie są zamulone na tłumieniu powrotu”. W efekcie skutecznie wybierają i niwelują rezonans wywołany np. załamaniami na betonowych autostradach.
Nieco niżej w rankingu wypadają amortyzatory Meyle i Sachs, które podobnie jak para Maxgear i Denckermann mają niemal identyczne wykresy. Są twardsze niż oryginał, przez co dadzą więcej dynamiki, ale będą potrzebować też dopasowanych sprężyn. Zdaniem testerów w tej dwójce lepiej wypada Meyle.
Amortyzator Herth+Buss Jakoparts miał ładny wykres wskazujący na to, że to niezły amortyzator pod seryjne sprężyny mający potencjał nawet na nieco twardsze. W dalszym ciągu jednak Maxgear i Denckermann wypadają korzystniej. Zdecydowanie przebijają też amortyzator Kamoka – Piotr zaznaczył, że zdecydowanie warto dopłacić odrobinę.
W podsumowaniu rankingu wskazano, że w przypadku projektu uwzględniającego obniżenie sprężyny o 30 mm można wziąć pod uwagę amortyzator Monroe. Należy jednak pamiętać, że amortyzator tej klasy nadaje się do jazdy bulwarowej, a nie wyczynowej.